SHIGEO FUKUDA – ROZMAWIA Z REDAKCJĄ / NR 1’85 (160)

Artykuł pochodzi z czasopisma „Projekt” nr 1’85 | 160
Autor: Jan Zielecki
Zdjęcia: Jerzy Sabara


 

Wybrane fragmenty:

„SHIGEO FUKUDA urodzony w 1932 roku. japoński grafik i projektant, jeden z najoryginalniejszych twórców współczesnego plakatu. Absolwent Wydziału Sztuki i Muzyki Tokyo National University, gdzie obecnie jest profesorem. Laureat Międzynarodowego Biennale Plakatu (I nagroda w 1972 roku), członek jury Biennale w 1978 roku. a także juror obecnego IX i X Międzynarodowego Biennale Plakatu.

JAN ZIELECKI: Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że ów dziewiętnastowieczny wynalazek – PLAKAT zostanie zmieciony z powierzchni ziemi podmuchem, eksplozji technologicznej rodzącej rewolucyjnie nowe metody i środki informacji wizualnej. Lecz wbrew ogłaszanym nań wyrokom plakat wciąż żyje. trwa i dziś, gdy mass­communication sięgnęła nawet po przekaz satelitarny. Co więcej, najlepszą kondycję prezentuje· w pańskim przodującym technologicznie i skomputeryzowanym kraju.

SHIGEO FUKUDA: Większość coraz doskonalszych systemów informacji wizualnej dążąc do maksymalnej uni­wersalizacji, swoistej czystości „zapisu maszynowego” czyni przekaz komunikatem „suchym”, bezosobowym. Jego ostateczny kształt wydaje się być pozbawionym autorstwa. A za plakatem – jak uczę moich studentów stoi człowiek nie tylko wyposażony w zawodowy warsztat lecz także serce i uczucie.

J.Z.: Zachował plakat pierwiastki romantyczne?

S.F.: Wyrażając swym obrazem informację obiektywną, której intencją jest czytelność, percepcja wśród możliwie największego kręgu odbiorców powstaje jednak w wyniku ściśle subiektywnej postawy intelektualnej twórcy, staje się plastycznym zapisem doświadczenia artysty; jego wrażliwości. To rozłożenie wartości plakatu – od subiektywnego bieguna (indywidualna koncepcja) do obiektywnego (społeczne odczytanie określa wysoką jego wartość, jako ciągle interesującego środka komunikowania wizualnego.

J.Z.: Nie musi więc plakat działać jako odbitka rzeczywistości. Na przykład: w odróżnieniu od dokumentalnego filmu o grozie wojny, depeszowej fotografii z frontu, pacyfistyczna wymowa plakatu antywojennego byłaby raczej graficzną i odautorską syntezą społecznego odczucia o zdarzeniu. rodzajem plastycznego aforyzmu opartego na kodzie uniwersalnym – zatem czytelnym przez jak ,najszerszą zbiorowość?

S.F.: Aby mógł powstać taki właśnie plakat, jego autor spełniać winien szereg warunków. Jedną z naczelnych zasad przeze mnie wyznawanych jest ta, iż najistotniejsza praca plakacisty trwa w chwilach gdy dokonuje on wnikliwej obserwacji świata, gdy wtapia się w szarość i ludzką codzienność, skąd czerpie rzetelną wiedzę o społeczeństwie i mechanizmach społecznej percepcji, dzięki czemu wreszcie sam ma coś istotnego do powiedzenia.
J.Z.: Kto ze współcześnie pracujących twórców odpowiada takiemu wizerunkowi?

S.F.: Trudno wskazać jedną postać­ wśród licznych znakomitości obecnych także na Biennale i wystawach towarzyszących. Osobiście jednak sądzę, że zdecydowanie wyróżnia się Holger Matthias· (RFN), który z zadziwiającą swobodą porusza się w różnych technikach i sposobach wypowiedzi, zawsze intuicyjnie wybierając ten najwłaściwszy dla prezentacji konkretnego problemu – apelu. Matthies to wielki instynkt. W Polsce podziwiam Waldemara Świerzego. Podziwiam, lecz pracuję nad tym, by nawet podświadomie nie wpaść w tor myślenia Matthiesa lub Świerzego; przegrałbym bowiem z nimi używając cudzej konwencji.

J.Z.: Jak by Pan opisał własną?

S.F.: Mój sposób pracy jest bardzo prosty i tradycyjny. Gdy tak wielu współczesnych projektantów japońskich sięga po komputer, ja staram się przywrócić rangę intelektualnej postawy wobec twórczego zadania, ową wartość realizowaną także przy pomocy najzwyklejszych środków.

J.Z.: Goethe powiedział: Ograniczenie czyni mistrza …

S.F.: A więc udowodnił. że doskonałość techniczna znajduje się w „szufladzie” narzędzi, którymi dopiero posługuje się umysł. Może to być komputer lecz także piórko i tusz. Coraz częściej w Japonii obserwuję wzrastający szacunek dla manualnego, tradycyjnego procesu tworzenia jako reakcję na plakat komputerowy przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

J.Z.: Czy nie sądzi Pan jednak, że rewolucja technologiczna ostatnich lat, wywierająca tak znaczny wpływ na system komunikowania, nie spowoduje w końcu swoistej archaizacji plakatu? Czy nie stanie się on symbolem visual communication starej epoki, obrazkiem dawnego świata, a więc kultywowany będzie raczej dla wystawo­muzealnej tradycji przesuwając się z pozycji sztuki „aktualnie funkcjonującej” do „sali eksponatów”.

S.F.: Wiele zjawisk wydaje się potwierdzać taki pogląd, a jego odbiciem jest
coraz liczniejsze powstawanie placówek muzealnych gromadzących plakaty jako rodzaj dokumentacji artystycznej naszego czasu. Obok zbiorów wila­nowskich są to muzea w Lahti, Essen i Paryżu, zaś w przyszłym roku otworzy swą ekspozycję w Tokio, jedno z najbogaciej wyposażonych, Muzeum Plakatu Światowego. Jednak nie uważam, by zmiana pozycji wśród współczesnych metod wizualizacji przekazu oznaczała automatyczny regres plakatu.

J.Z.: Tracąc na funkcji zyska w polu artystycznej wartości?

S.F.: Opuszczając wysokie miejsce w hierarchii dialogu obrazowego plakat nie będzie poddany tak silnej jak obecna presji rynku informacji i reklamy. Otrzyma więc większą swobodę, wolność wypowiedzi właściwą innym „nieużytkowym” dyscyplinom takim jak np. malarstwo.

J.Z.: Spotkałem się z następującym zjawiskiem: Oto projektant, nie działając na zamówienie, a z własnej potrzeby wypowiedzenia się, sam stawia sobie, dajmy na to, społeczny problem do graficznego rozwiązania, po czym dokonuje wydruku pracy w kilkudziesięciu egzemplarzach. Tak powstały produkt (gdyby nie charakterystyczny agitatorski zamysł lub zawarty w nim tekst) zbliża się już bardzo do grafiki warsztatowej. Uszlachetnia się. Sądzę więc, że w światowej geografii plakatu ochłodzenie, widoczne słabości gatunku wynikają z innej przyczyny?

S.F.: Jedynym prawdziwym zagrożeniem dla jego poziomu światowego jest pojawiający się powierzchowny i naskórkowy sposób transformacji rzeczywistości widoczny dziś coraz częściej zwłaszcza w dokonaniach najmłodszej generacji. Obserwuję mnogość zbyt prostych koniunkcji znaczeniowo-wizualnych, a sztuka plakatu to wszak odrzucenie oczywistości, działanie zaskakującą asocjacją obrazkową i jak już powiedziałem, ciągła penetracja złożoności świata. W plakacie szwajcarskim np. doskonały poziom reprezentują wciąż ci sami starzy i rutynowani twórcy, a młodzi wciąż jakoś nie mogą się pojawić na arenie międzynarodowej. Wykładając w Japonii często używam sformułowania, iż robiąc określony tematycznie plakat np. o ochronie środowiska wszyscy bez względu na narodowość i miejsce na kuli ziemskiej śpiewamy tę samą piosenkę lecz różnymi językami i zawsze z uczuciem.

J.Z.: Jak więc w kontekście tych uwag ocenia Pan stan plakatu japońskiego? Jedną z głównych cech uderzających europejczyka jest właśnie tak powszechne włączenie doń komputerowego systemu przekształcania lub wręcz tworzenia obrazu. Prace Kato, lgaras­hi, Shunichi, a w szczególności Nagai wręcz epatują perfekcję „drukującej maszyny”.

S.F.: Jeśli.jest to znamię dyscypliny – znajduje się ono raczej w sferze skutków rezultatów drogi jaką przez ostatfnie czterdzieści lat przebył japoński plakat. Oto bowiem w odróżnieniu od tradycji europejskiej (sięgającej Lau­treca) przez długie lata nie nosił rangi dzieła sztuki a zatem i jego autor nie posiadał uprzywilejowanej pozycji artysty-twórcy, nisko plasując się w japońskiej hierarchii kulturalnej. Nie będąc „sztuką piękną” plakat nie korzystał też z opieki rządowego resortu kultury, jaką tradycyjnie otoczone są malarstwo, rzeźba i muzyka. Jeśli działalność projektanta. finansował rząd, to tylko w przypadkach gdy dochodziło do realizacji oficjalnych zleceń mających na celu komunikowanie się władzy ze społeczeństwem lub instytucjami w kraju i za granicą. Dopiero w os­tantnich latach plakat uzyskał status jednego z „Dzieci Sztuki” co wpłynęło mobilizująco na jego rolę w pejzażu kulturowym Japonii, antycypując przyszłą wysoką pozycję artysty – plakacisty.
Drugie istotne zjawisko kształtujące dzisiejszy poziom plakatu – to system sui generis podwójnej konkurencji. Rywalizacja wielkich firm o przodujących rozwiązaniach technicznych narzuca plakatowi, głównie reklamowemu, technologiczną konieczność współtworzenia wizerunku supernowoczesnej produkcji przemysłowej. Wysokiej generacji komputeryzacja opanowała większość jej gałęzi a także pewne sfery życia społecznego. W tym roku powstanie w Japonii komputerowy system łączności międzymiastowej obejmujący swym zakresem miliony informacji np. o chorobach występujących w danej chwili na terenie całego kraju. Plakat wydawany pod dyktando walczących między sobą o prymat rynkowych molochów przemysłowych staje się kalką postępu technicznego.
Z drugiej strony zaznacza się bardzo silna konkurencja między adeptami sztuki plakatu, wśród których tylko nieliczni otrzymają owe znaczące zamówienia …
W Tokyo National University na wydziały kulturalno-artystyczne uczęszcza 17 tysięcy studentów. Na jedno miejsce wśród zdających przypada czterdziestu kandydatów, zaś po morderczych egzaminach wstępnych w ciągu trwających od 3 do 5 lat studiów. tylko część słuchaczy osiągnie pozytywny rezultat uzyskując właściwe kwalifikacje.
Przy tak ostrych kryteriach selektywnych można powiedzieć, że japoński plakat znajduje się w „pełnym biegu” i wzajemnym wyścigu zarazem, sięgając po wszelkie technologiczne możliwości stwarzane przez współczesną cywilizację. W zwykłą fotografię przy pomocy miksera można „wpisać” pejzaż górski i nadać mu żądane nasycenie światłe, na tak powstałą kompozycję nałożyć jeszcze komputerowy desygnat morza [-] w praktyce ilość kombinacji jest nieograniczona. W ostatniej fazie mamy możność zażądania wydruku na monitorze, a więc na bieżąco kontrolować wynik pracy. Są to technologie zbyt kuszące, by je a priori odrzucić. A często trzeba się nimi zachłysnąć by … wrócić do pędzelka.

J.Z.: Przejrzały się w plakacie secesja i konstruktywizm, dziś ma on oblicze pop, hiper- i fotorealizmu, toleruje też wszelkie nowości techniczne, a więc cywilizacja nie zabije plakatu?

S.F. : Jak trzcina na wietrze w swej elastyczności poddaje się on wszelkim burzom kulturowym. Wczoraj wchłonął fotografię, dziś zawładnął komputerową techniką kompozycji i zniesie jeszcze nie jedno, lecz będąc zwierciadłem swojego czasu – przetrwa.
J.Z.: Dziękując za rozmowę chciałbym pogratulować faktu, iż Pański właśnie uczeń Makoto Saito został laureatem Biennale a także otrzymał Nagrodę Projektu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s